Zmrok

Jeszcze daleko było do zmroku, gdy trafili na małe jeziorko, a raczej dziurę wypełnioną wodą. Dziadek Heart chciał jechać dalej, lecz Carty zaprotestował mówiąc, że od tego miejsca rozciąga się kraj pustynny, i radził napełnić wszystkie naczynia życiodajnym płynem. Jak się później okazało, mówił prawdę. Rozbito więc obóz, zjedzono resztę antylopy i ciągnięto losy mające wyznaczyć kolejność nocnej warty. Karolowi przypadł najwcześniejszy dyżur. Najkrótszy patyczek (bo losowano przy pomocy różnej długości patyczków), oznaczający wartę przedranną, wyciągnął Carty. (Karol twierdził później, że to wcale nie był przypadek, ale jak tego dowieść?) Rankiem Karol obudził się pierwszy. Gdy otworzył oczy, stwierdził ze zdumieniem, że słońce swą tarczą już zdążyło wyjrzeć zza horyzontu. Jego towarzysze jednak spali nadal. Dlaczego Carty ich nie obudził? Sprawa wyjaśniła się bardzo szybko. Oto Derek Carty zniknął wraz z dwoma końmi, pozostawił tylko muły. Lecz dla dwu pozbawionych wierzchowców osób nie było miejsca w wozie.

Przybywa Clark .