Zwyczaj czytania książek

Za to Karol Gordon zaraził się, nie wiadomo kiedy i od kogo, szlachetnym zwyczajem czytania książek. W godzinach wolnych od pracy, wbrew nawykom współtowarzyszy spędzających sporo czasu w saloonach chicagowskich przedmieść, Karol siadał na konia i gnał do centrum miasta, gdzie kupował książki. Początkowo - jak popadło. Stąd narodziła się zabawna mieszanina dobrych i złych utworów, pochłanianych przez żarliwego czytelnika w cieniu samotnego wiązu, gdzie mu nikt nie przeszkadzał. Do uszu pana Bootha doszły wieści o niecodziennych zwyczajach jego pracownika, a ponieważ farmer znał ongiś nie żyjącego już ojca Karola, słabiutkie więzy znajomości skłoniły go do większego zainteresowania się chłopcem. Tu należy zauważyć, iż James Booth nie należał do grupy tych prymitywnych, nieokrzesanych rolników i hodowców, którzy poza własną ziemią niczego nie dostrzegają, a których cała mądrość sprowadza się do umiejętnej uprawy roli i troski o stada krów. James Booth przewędrował naprawdę niezły kawałek świata.

Przybywa Clark .